Ta rzeczywistosc jest cienka jak papier i wszystkimi szparami zdradza swą imitatywnosc. Chwilami ma sie wrazenie, ze tylko na malym skrawku przed nami uklada sie wszystko przykladnie, gdy tymczasem na bokach rozwiazuje sie i rozprzega ta zaimprowizowana maskarada i, niezdolna wytrwac w swej roli, rozpada sie za nami w gips i pakuły, w rupieciarnie jakiegos ogromnego pustego teatru